Czy emeryt może otrzymać kredyt w banku

Zacznę od tego; kim jest emeryt, czy to tylko osoba, która może siedzieć w ciepłych papciach przed telewizorem o nic się nie martwiąc, ze względu na skończony już swój staż pracy, mającą za to swoje comiesięczne zasłużone wynagrodzenie finansowe?  Zależy jakim jest się emerytem, po jakiej skończonej pracy, mundurowy, prezes firmy, ogólnie osoba wysoko postawiona jest ustawiona do końca życia, to fakt, ale czy zwykły pracownik, który przepracował przeszło 20 lat n.p. na produkcji, czy jemu wystarcza jakieś marne grosze tej emerytury do wyżycia? Wiadomo, że nie musi jakoś kombinować, jak się da bierze dodatkowe fuchy; w miarę jego możliwości, bo przecież wiadomo młody już nie jest i zdrowie też może szwankować.

Kredyt hipoteczny; jak sama nazwa wskazuje jest to długoletni kredyt wzięty z banku. A jak nam wiadomo w banku musi być jak w zegareczku; zanim podejmie się tą pożyczkę trzeba pierw ponieść pewne wydatki, m.in. notariusz, tu trzeba zapłacić nie mało, jak np. założenie księgi wieczystej na, które i tak musi przejść przez sąd, to jak już wiemy nie są tanie rzeczy. Już o ubezpieczeniu nie  wspomnę, kolejne koszty oczywiście odwołując się do w/w tekstu, można domyśleć się kto szybciej dostanie ten kredyt, który emeryt, skoro tu mowa o nich. Oczywiście bank udzielić może biedniejszemu emerytowi kredyt jak i bogatszemu; dlaczego, bo ma stały dochód, ale oczywiście biedniejszy dostanie niższy kredyt, aniżeli by chciał. Też ciekawe, czy go spłaci do końca swojego życia? A jak się zadłuży, kto za niego to spłaci? Rodzina, przyjaciele, wiadomo nikt nie chce za nikogo brać odpowiedzialności, tym bardziej finansowej, później sam zostanie bez grosza. W ogóle trzeba wziąć pod uwagę, czy emeryt otrzyma ten kredyt hipoteczny, droga sprawa coś takiego. Poza tm w dzisiejszych czasach zwykły emeryt musiałby wziąć kredyt na minimum 30lat, kiedy on to spłaci, nie ma mowy, nawet gdyby było go stać na ten kredyt, ale po co mu wtedy na stare lata, skoro nie dorobił się prędzej? A stu lat nie dożyje, to wątpliwe, chociaż dobrze by było, bo tak może przecież bank zająć niespłacone zadłużenie. Ba oczywiście emeryt musi się na ten wypadek ubezpieczyć/ kolejna kasa. Oczywiście bank zabezpiecza się niestety krótszym wiekiem danej osoby do spłacenia kredytu. Dziwne to pewnie nie jest, ale  takie jest życie.

Wziąć trzeba pod uwagę, że emeryt na pewno będzie spłacał kredyt regularnie, a to i tak jest dużym plusem, jeżeli nie ma innych zadłużeń, rzecz jasna. Żaden bank niestety nie udzieli kredytu emerytowi na 25-30 lat, tak jak młodszemu, nie ma się co dziwić, chociaż z drugiej strony jest też dziwne, bo emeryt na 100% przy stałej emeryturze spłaci zadłużenie, a młodszy człowiek gdzieś o 20 lat może mieć z tym problemy.

Przejdźmy do kredytu hipotecznego;  pierwsze, co to jest kredyt; wiadomo pożyczka, którą zazwyczaj udziela bank, (inne instytucje również, takie jak chwilówki, ogłoszenia z gazet, reklam, ale nam chodzi o wiarygodne źródło jakim jest bank) na określony przeze mnie czas i przeznaczenie, no i z czym to się ta spłata wiąże, oczywiście z opłaceniem procentów za daną pożyczkę.   Hipoteka; (na chłopski rozum i w skrócie), prawo do lokalu, które jest zabezpieczeniem dla banku, przedtem wpisanej do księgi wieczystej. O całej definicji wspomniałem wyżej.

Przejść trzeba do tematu czy w ogóle warto brać pożyczkę pod zastaw nieruchomości; jak na moje, to nie, bo albo mam pieniądze na całość, albo ich nie mam, oczywiście wiem, że dużo osób bierze kredyty zadłuża się na rzecz banku, niestety którego trzeba spłacić, ale ba, nie jestem na tyle bogaty, żeby kupić sobie mieszkanie za całość, może do emerytury zarobię tyle, że wtedy kupię swoją kawalerkę, a może i m2, a jeżeli nie, cóż może zgłoszę się do tego banku, ale jakie są minusy, wiek 65 lat? Ale jeżeli nie będę miał ubezpieczenia na życie? Co ja wtedy będę miał. Może poczekam wtedy z 10 lat, to będę miał krótszy okres spłaty kredytu, ale za to wyższą ratę spłaty.

Emeryt wiadomo, łatwy kąsek dla banku. A nie lepiej odkładać po trochu raz w miesiącu, na stare lata jak znalazł.

Wróćmy do tej zdolności kredytowej emeryta, oczywiście, że ma taką, ale wiele raczej z innej instytucji niż bank, banki obawiają się czy (zwykły) emeryt zdąży spłacić całość, czy też nie. „Zwykły” emeryt, to taki który ma zbyt niski dochód, aby spełnić wymagania banku. Wiadomo codzienne wydatki też muszą być, nie wspominając o płaceniu rachunków, nie wspominając o lekarstwach, które są coraz droższe, a starsi ludzie coraz częściej chorują. Bank, jak już pisałem musi mieć stu procentowe zabezpieczenie, co w takim przypadku nie jest pewniakiem. Co innego zostaje?  Instytucje pozabankowe, ale i tu możemy kręcić się w tym samym miejscu, jeżeli nie będziemy spłacać, wejdzie komornik, z nim przecież tez nie ma żartów. Po co mam spłacać ich podwójnie, za to, że się choć dzień spóźnię? Może ktoś, kto jest mi bliski, może to on pomoże mi w pożyczce, jego nie będę musiał spłacać z kolosalnymi procentami? Bank odpada, to fakt, nie jestem pewny swych dochodów, czy spłacę wszystko (jako emeryt), pozabankowe pożyczki tez odpadają, bo nie wiadomo, co nas może czekać. Wszystko jest zakręcone, ale kredyt hipoteczny, w ogóle jakikolwiek większy kredyt dla emeryta odpada, bo po co później ma mieć noce nie przespane i dni zarwane, szczypiąc się, czy na wszystko mu wystarczy, tak jak pisałem już prędzej, niech się taki emeryt rozchoruje, nikt mu długu choćby na miesiąc nie umorzy, a chociażby nawet, to i tak będzie musiał później podwójnie to spłacić i to z odsetkami i to  nie małymi.

Zobaczymy jak dalej będzie z wiekiem emerytalnym, może w końcu obniżą ludziom, to i może będzie lepiej dla tych ludzi, no i większe emerytury dla ludzi po ciężkiej pracy i nie będą na starość musieli się zadłużać, takie jest moje zdanie, bo emeryt emerytowi nie równy.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *